czasami już tak jest, że choć wiem o długim wolnym w pracy i choć snuję dalekie, wspaniałe plany, to wszystko w ostatniej chwili się pokrzyżuje i nawet nie ma co z tym walczyć. tym razem właśnie tak było.
bardzo sprytnie zaplanowana wycieczka rowerowa po całym śląsku wzięła w łeb. nie będzie trudno zgadnąć przez kogo. kot wygrał także tym razem.
a kiedy już te plany biorą w łeb, to zwykle cały czas mi już później ucieka przez palce. myślę sobie: no dobra, skoro już nigdzie nie jadę to:
-posprzątam mieszkanie
-pouczę się języka
-powkuwam parę innych rzeczy
-pojadę na basen
-poćwiczę
-pojadę na cały dzień rowerem w jakieś fajne miejsce
co udało mi się z tych rzeczy zrobić? dokładnie tak! NIC! za to przeczytałam milion gazet, obejrzałam dziesiątki filmików prof. Miodka, przyswoiłam kolejne nieznane mi kabarety. i... znalazłam cudowny sposób na mandaryna. wystarczy wziąć go na kilka godzin na balkon i jego wredna, dzika natura nagle gdzieś ulatuje. robi się potulny i nawet daje się głaskać. uznaję to odkryciem tego roku. chociaż jutrzejsza wizyta i zabieg, któremu będzie poddany, wszystko może zmienić... ;)
tak więc chwalę się moim tygodniem wolnego. dawno już tak niekonstruktywnie nie spędziłam czasu!
ale dzisiaj jadę to nadrobić mimo wszystkich ciemnych chmur, które otoczyły mój dom!
niedziela, 29 czerwca 2014
niedziela, 15 czerwca 2014
o tak! by każda wyprawa tak wyglądała! że przyjeżdża się po mnie wielkim, czarnym qashqaiem, ja sobie tylko spokojnie siedzę na tylnym siedzeniu, wgapiając się w narastającą po drodze ciemność, po przyjeździe zasiadam do uroczystej kolacji (przepysznej!) z winem o smaku granatu i co ważne - z nadmiaru wrażeń zasypiam jak dziecko, bez żadnego problemu, zasypiam w obcym miejscu zupełnie spokojnie. a potem rano czeka mnie przepyszne śniadanie, długie pogawędki, znów obiad, znów wino i tym razem oglądanie 'z archiwum x' na rzutniku. ach. bez szaleństw, że się spóźnię, że czegoś zapomnę. towarzystwo doborowe, jedzenie obłędne i kolejnych inspiracji mnóstwo o przecież te są ważne, bo potrafią przewrócić całe życie do góry nogami i taką właśnie mam nadzieję. że właśnie teraz sama i dobrowolnie przewrócę sobie życie do góry nogami! a więc zaczynam od jutra a przewrotu dotyczyć będzie między innymi odwyk makaronowo-tostowy. resztę zachowam dla siebie, a jak przewrót zrealizuję, to się pochwalę, o!
wino z tesco i fox mulder
krewetki to dalej ful-robale
jeden z wielu popisowych numerów szymona;) czyli obiad mistrzów
wino z tesco i fox mulder
krewetki to dalej ful-robale
jeden z wielu popisowych numerów szymona;) czyli obiad mistrzów
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)